środa, 25 lutego 2015

Opowiadanie


Z wizytą w Folwarku Zwierzęcym


Niedługo po głośnych wydarzeniach związanych z przejęciem władzy w folwarku przez zwierzęta, postanowiłam i ja udać się na farmę i przyjrzeć wszystkiemu z bliska.
Już w bramie przywitały mnie dwie, grubiutkie świnie i zaoferowały, że zaprowadzą mnie do (jak mówiły) "dobrotliwego i wspaniałomyślnego przywódcy Napoleona". Zgodziłam się.
Na początku świnie prowadziły mnie przez łąki przeznaczone dla emerytowanych zwierząt. Zdziwiło mnie to, że są one zupełnie puste. "Czyżby w folwarku nie było żadnych emerytów?". Poszliśmy dalej. Na wprost ukazało się wzniesienie, na którym zbudowane zostały trzy, potężne wiatraki- chluba mieszkańców farmy. Zdawało mi się, że widzę pod nimi dwa konie- zaniedbane i tak bardzo chude, że można byłoby policzyć im wszystkie kości. "Tak chude zwierzęta tutaj?".
-Kim one są? Nie wyglądają na mieszkańców folwarku- zapytałam, wskazując palcem w stronę wiatraków i przyglądając się uważnie jednemu z moich przewodników. Grymas niezadowolenia przemknął po jego twarzy, jednak po chwili na ustach znów zagościł szeroki uśmiech.
-Przecież tam nikogo nie ma- zaprzeczyły świnie. "Jak to nie ma?". 
Spojrzałam jeszcze raz w tamtą stronę i... faktycznie. Nikogo tam nie było.
-Ale... to niemożliwe! Przed trzydziestoma sekundami pod wiatrakami widziałam dwa czarne konie!- krzyknęłam. "Były tam. Widziałam je na własne oczy".